⏱️ 6 min czytania

Etyka Taj-podróżnika

Opublikowano: · Aktualizacja: · Redakcja ABC Tajlandia

Tajlandia jest sprawiedliwa i szczodra, niezależnie od naszego światopoglądu i wyznawanej (lub nie) religii, nie każe nam czekać na nagrodę za dobre uczynki do śmierci ani do przyszłego wcielenia. Jeśli dbamy o środowisko naturalne, szanujemy zwyczaje i wspieramy lokalną ludność – wynagradza nas od razu.

Odpowiedzialne podróżowanie po Tajlandii wyjątkowo się opłaca: dostarcza dodatkowych wrażeń, pozwala dotknąć nieznanego, otwiera zamknięte drzwi, jest łaskawe dla portfela i kojące dla duszy. W samolocie relacji Bangkok-Amsterdam wpadł mi w ręce artykuł, którego autor namawiał do zmiany sposobu myślenia o świecie i jego poznawaniu, zgodnie z hasłami odpowiedzialnego podróżowania. Pomyślałam wtedy, że najgłupsze co można zrobić będąc w Tajlandii, to myśleć/robić inaczej.

To nie bez znaczenia, co, gdzie i kiedy

W największym skrócie chodzi o to, żeby nie podróżować tam, gdzie wszyscy i wtedy, kiedy wszyscy. Warto odwiedzać i wspierać mniej popularne regiony, podróżować szlakiem lokalnych świąt i festynów organizowanych przez miejscową ludność. To wspaniała okazja, aby poznać prawdziwe oblicze Tajlandii, często chowane za tandetną turystyczną maską, podpatrzeć panujące zwyczaje, obserwować barwne obrzędy.

Co ważne, podróżując poza turystycznym głównym nurtem, nie przyczynisz się do zadeptywania dziedzictwa kulturowego. Są oczywiście miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć, takie jak na przykład Sukhothai (XII-wieczna stolica Tajlandii), jednak zarówno dla starożytnych watów jak i dla ciebie, lepiej będzie, jeśli odwiedzisz je poza szczytem sezonu. Lubisz tłum turystów na swoich zdjęciach? Nikt ich nie lubi. Dodatkowo poza sezonem jest taniej.

Dziś widać to już także w oficjalnych działaniach turystycznych. Tourism Authority of Thailand w Responsible Thailand Awards nagradza inicjatywy community tourism i miejsca, które potrafią połączyć gościnność z realną korzyścią dla mieszkańców. To dobra podpowiedź dla podróżnika: wybieraj noclegi, restauracje i drobne usługi, przy których łatwo ustalić, kto jest właścicielem, kto prowadzi wycieczkę i czy pieniądze zostają na miejscu. Czasem będzie to rodzinny pensjonat, czasem mały salon tajskiego masażu. Tyle wystarczy.

Hotel? Po co?

Wykwalifikowana obsługa hotelu sprawi, że poczujesz się jak w domu. Czyste, puszyste ręczniki, stała temperatura i wilgotność powietrza w pokoju, chrupiące pieczywo i jajecznica na śniadanie. Wspaniale tylko, że to wszystko możesz mieć w domu, a tysiące kilometrów od niego chcesz żeby było inaczej.

Wybierz więc prywatną kwaterę lub pensjonat prowadzony przez Taja. Nie będzie białych ręczników (i dzięki temu marnotrawstwa tysięcy litrów wody i zanieczyszczenia środowiska detergentami używanymi do prania), będą za to lokalne smaki i zapachy, możliwość wysłuchania ciekawych historii i podejrzenia codziennego życia. Tajlandia wynagradza szczodrze wszelkie niedogodności noclegów „bez gwiazdek” serdecznością gospodarzy i… ceną.

Smakuj podróży

Wyrzuć z bagażu konserwy i pęta podwawelskiej, kuchnia jest nieodłączną częścią tajskiej kultury – rozsmakuj się w niej. Omijaj sieciowe restauracje i hipermarkety, jedz na ulicznych straganach, zakupy rób na lokalnych bazarach i targach.

Nie bój się zamawiać potraw, których nazwy nie potrafisz wymówić, próbuj owoców, do których nie wiesz jak się zabrać, zapomnij o pizzy i schabowym. Eksperymentuj do woli, szybko się przekonasz, że Tajlandia jest pyszna! Poza tym pomyśl, jak dużo zyska twoja wakacyjna opowieść, jeśli odważysz się zjeść prażonego żuka.

Nie wiesz, od czego zacząć? Zajrzyj do tekstu kuchnia tajska i zamów pierwsze danie tam, gdzie w kolejce stoją miejscowi, nie wyłącznie przyjezdni. Smak zwykle jest lepszy, rachunek niższy, a twoja obecność naprawdę coś znaczy.

Szanuj lokalną kulturę

Zdejmuj buty przed drzwiami świątyni, zakrywaj ramiona i kolana w miejscach kultu, odpowiadaj na pozdrowienia, nie hałasuj, nie przeszkadzaj. Przed rozpoczęciem podróży zapoznaj się ze zwyczajami panującymi w danym kraju – przecież nie chcesz nikogo obrazić z powodu własnej niewiedzy.

Odwiedzając Tajlandię trzeba mieć świadomość siły kultu króla. Tajowie kochają swojego władcę i są bardzo wrażliwi na tym punkcie. Nie wolno źle wypowiadać się o monarsze, należy z szacunkiem traktować jego podobizny, które spotyka się na każdym kroku.

Nie wolno także głaskać dzieci po głowie (cudzych oczywiście) ani wskazywać na kogoś stopami, źle widziane jest także unoszenie głosu. To kraj uśmiechu i opanowania. Uśmiechaj się więc! Uśmiech łamie bariery językowe i kulturowe, zjednuje ludzi i pomaga w podróży.

Ta zasada ma też bardzo praktyczny wymiar. W przewodnikach publikowanych przez tajskie instytucje kultury i turystyki powtarza się to samo: do świątyń wchodzi się ze zdjętymi butami, zakrytymi ramionami i kolanami, a zdjęcia robi dopiero wtedy, gdy masz pewność, że nie przeszkadzasz modlącym się ani mnichom. To nie jest teatralny gest dla turystów. To zwykły szacunek wobec miejsca, w którym ktoś naprawdę praktykuje swoją religię.

Miejscowy widzi więcej

Nie korzystaj z wycieczek organizowanych przez zagranicznych touroperatorów, nie chcesz przecież trafić do najbardziej zadeptanych miejsc, nie interesuje cię komercja – jesteś podróżnikiem a nie turystą.

Poszukaj lokalnego przewodnika – nie będzie on mówił płynnie po angielsku ani dysponował klimatyzowanym autokarem z regulowanymi zagłówkami, ale z pewnością zabierze cię w miejsca, zapierające dech w piersiach (przecież mieszka tu całe życie i zna każdy zakątek jak własną kieszeń) a próby dogadania się międzynarodowym „migowym” staną się kopalnią zabawnych anegdot z podróży. Tajlandia (Sanctuary of Truth, Pattaya) | Przed rozpoczęciem podróży zapoznaj się ze zwyczajami panującymi w danym kraju – przecież nie chcesz nikogo obrazić z powodu własnej niewiedzy (by bodlagz )

Zwierzę nie jest atrakcją dodatkową

W 2022 roku TAT wyróżniła w Responsible Thailand Awards między innymi Elephant Nature Park za podejście oparte na dobrostanie zwierząt, a nie na pokazach czy przejażdżkach. Dla podróżnika to świetny filtr: jeśli główną obietnicą wycieczki jest jazda na słoniu, karmienie dzikiego zwierzęcia pod selfie albo „bliskie spotkanie”, odpuść. Lepsze są miejsca, w których obserwujesz, uczysz się i nie zmuszasz zwierzęcia do pracy tylko po to, żeby twoje zdjęcie było ciekawsze.

Morze też ma swoją cierpliwość

Tajska przyroda umie się bronić, ale nie bez końca. Od 22 kwietnia 2025 roku obowiązują ostrzejsze zasady dla nurkowania i snorkelingu w rejonach raf: nie wolno dotykać koralowców, dokarmiać ryb, wzniecać osadów płetwami ani korzystać z podwodnych spacerów w strefach koralowych. W parkach narodowych nie używa się też kremów z oxybenzonem, octinoxate, 4MBC i butylparabenem. Brzmi drobiazgowo? Jasne. Ale właśnie z takich drobiazgów składa się uczciwa obecność nad morzem.

Odpowiedzialne pamiątki

Sprawdź koniecznie czego nie można wywozić z danego kraju, nie chcesz przecież przyczynić się do zwiększenia handlu zagrożonymi gatunkami roślin i zwierząt – to po pierwsze.

Po drugie: nie kupuj najtańszych, masowo produkowanych (a do tego brzydkich i tandetnych!) suvenirów, poszukaj wyrobów lokalnych artystów – na pewno nie raz natkniesz się na nich na tajskich ulicach. W ten sposób wesprzesz tradycyjne rzemiosło i przywieziesz do domu coś naprawdę ładnego.

Jeśli masz choć cień wątpliwości, sprawdź to przed zakupem. Thai Customs w informacjach dla podróżnych wprost wymienia jako towary zakazane między innymi zwierzęta objęte CITES, a jako towary wymagające zezwoleń – wizerunki Buddy, artefakty i antyki. Dlatego przed pakowaniem walizki zajrzyj do tekstu przepisy celne w Tajlandii, a po bardziej bezpieczne inspiracje do przewodnika pamiątki z Tajlandii.

A przede wszystkim bądź sobą – miłym, kulturalnym, uśmiechniętym, ciekawym świata człowiekiem. Od tego nie warto robić sobie wakacji, nigdy.

Ola Świstow pojechana.wordpress.com